Sportowe wyczyny Macieja Kubiaka w 2022!

I oto przyszedł czas na podsumowanie osiągnięć sportowych Macieja. A działo się sporo w sportowym życiu naszego kolegi: począwszy od treningów, miejsc na podium przez kontuzje i choroby… mimo wszystko nie odpuszczał i ostatecznie osiągał swoje cele i nowe rekordy życiowe. Ale o tym już sam bohater:

„2022 przebiegał według scenariusza jakiego żaden reżyser filmu akcji by się nie powstydził. Sezon zacząłem od startów na mityngach halowych. Niestety starty na hali niosą za sobą ryzyko infekcji i te mnie nie opuszczały. Gdzieś pomiędzy chorobami udało mi się dwukrotnie wystartować na 1000 i 1500 m. Głównym celem na sezon halowy była kwalifikacja na Mistrzostwa Polski Seniorów na 3000 m. Z powodu chorób nie wypełniłem kwalifikacji „A”, która dawała pewny start. Za to miałem kwalifikację „B” z poprzedniego sezonu. Problem polegał na tym, że było więcej chętnych niż miejsc w finale. Ostatecznie (5 dni przed startem) z ostatnim dopuszczonym rezultatem, znalazłem się na liście startowej wśród 24 najlepszych biegaczy w kraju. Czasu na przygotowanie się mentalne do takiej imprezy miałem niewiele. Ale kto jak nie ja? Moja dyspozycja na ten start była także zagadką z powodu perturbacji zdrowotnych. W dobrym tempie i na wysokim miejscu dotrzymałem do 1800 metra. Następnie walczyłem, aby przyzwoicie doczłapać (po 2 min 57 sekund na kilometr) do mety. Skończyło się na wywalczonym 17 miejscu z nowym rekordem życiowym. Niedługo po tym starcie zacząłem mieć dolegliwości w kręgosłupie i mięśniach łydek … Po kilku tygodniach objętościowego treningu nasiliły się do tego stopnia, że nie byłem w stanie biegać i cały sezon wiosenny (na który miałem równie ambitne plany) przechodziłem od lekarza do fizjo. Kontuzja spowodowała, że przez 7 tygodni nie mogłem wejść na pełne obroty biegowe. W zastępstwie dużo czasu spędziłem na aktywnościach typu basen i rower. Pod koniec mojego okresu rekonwalescencji wystartowałem w zawodach ZOELLER TECH Stoneman Triathlon Puck. Było to ciekawe przeżycie, wystartować w dyscyplinie, którą trenowałem przez wiele lat i w której osiągnąłem poziom mistrzowski. Tym razem moje nastawienie było zupełnie inne. Bawiłem się znakomicie, przypomniałem sobie z czym to się je, a do tego zająłem II miejsce. Bardzo pozytywny powrót po kontuzji.

 

Kolejne dwa miesiące to odbudowywanie formy. Przeplatałem to wszystko startami na dłuższych dystansach i tak w Tri City Trailu zająłem II miejsce, a na Mistrzostwach Polski w biegu alpejskim (10 km podbiegu) zająłem 12 miejsce. To wszystko (i do tego brak nawrotów kontuzji) powodowało, że na wiosnę byłem mocno nakręcony, aby szybko pobiegać.

Pierwszy start stadionowy na 1000 m wyszedł znakomicie, 2 miejsce i 2 min 35 sekund prognozowało rekordy życiowe. Kolejny start podczas Memoriał Zbigniewa Ludwichowskiego w Olsztynie – 3 miejsce na 3000 m. Tydzień później czułem, że maszyna rozkręciła się na dobre, nie myliłem się, start w Sztumie podczas Memoriał Wiesława Murawskiego 2022 przyniósł zwycięstwo i nowy rekord życiowy na 3000 m. Przyniósł też coś innego … W euforii po starcie, kiedy biegłem po ubranie rozgrzewkowe, straciłem kontrolę nad ciałem i upadłem na tartan. Bardzo niefortunnie. Złamany palec, obite żebra, większość torebek stawowych na obu dłoniach uszkodzone … Właśnie w sekundę pozbawiłem się szansy, aby w kolejnych tygodniach przesuwać limity biegowe. Po chwilowym dołku mentalnym, podjąłem odważną i bardzo ryzykowną decyzję. Trenuję dalej. Trenuję to dużo powiedziane, ból w ciele był tak silny, że każdy trening kończyłem z wielką ulgą. Do tego ryzyko upadku było przerażające, każde potknięcie mogło mnie skierować od razu na SOR. Wtedy tego nie wiedziałem, ale teraz mogę powiedzieć – ryzyko opłaciło się. Kolejne starty wychodziły znakomicie, wygrałem trzykrotnie. Mistrzostwa Polski w biegach przełajowych ukończyłem na 17 miejscu (startowała cała śmietanka Polskich biegaczy – stadionowych, ulicznych), a ostatni start Garmin Ultra Race Gdańsk był po prostu epicki. 27 km po górkach, w tym 25 km gonienia lidera (szybko wystartował i od 2 km po starcie nie miałem pojęcia jak daleko jest przede mną) którego jakby inaczej, dogoniłem i wyprzedziłem na 50 m przed metą!

Dziękuję za kibicowanie, dziękuję firmie ZOELLER TECH za wspieranie moich wyczynów. Nie odpuszczam i mam nadzieję w następnym sezonie walczyć o najwyższe laury.”

Gratulujemy i trzymamy kciuki w nowym sezonie 2023!